'; ?> Franciszek Strynkiewicz - Mogielnica, Urząd Gminy i Miasta - www.mogielnica.pl
Urząd Gminy i Miasta Mogielnica .:. Plac Rynek 1, 05-640 Mogielnica .:. e-mail: gmina@mogielnica.pl
English version
 Menu:
 Kultura:
 Księga gości:
 Rolnictwo:
 Wolontariat:
 Utrudnienia w ruchu:
Brak utrudnień
 Linki:
Biuletyn Informacji Publicznej
Przetargi - BIP
Oferty inwestycyjne - BIP
Krajowy Rejestr Sądowy
Gmina - portal samorządowy 6latki Przyszlosc Naszych Dzieci
Wolontariat
Mazowiecki Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Warszawie
replica watches ukcopy watches
 Sonda:
.

 Inne:
Jesteś 3239064 gościem.
Imieniny: Ady, Aleksandra, Dagmary
"Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć." - Paulo Coelho
 Styl:

ustaw domyślny

Franciszek Strynkiewicz
Profesor Franciszek Strynkiewicz - rzeźbiarz

W odległości około 70 kilometrów od Warszawy w kierunktl południowym, mniej więcej na połowie drogi między Grójcem, a Nowym Miastem nad Pilicą na niewielkim skrawku mazowieckiej ziemi nad rzeką Mogielanką rozsiała się Mogielnica - miasteczko.
Miasteczko, częściowo drewniane, z charakterystycznym rynkiem, cudem niemal pozostało nietknięte podczas ostatnich działań wojennych. Sięga ona głęboko w czasy pra i wczesnodziejowe, o czym świadczą znaleziska archeologiczne wydobyte przez naukową ekspedycję z warszawskiego Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN. Niektóre z tych znalezisk bardzo szczęśliwie zdeponowano w pracowni rzeźbiarskiej profesora Franciszka Strynkiewicza na skraju miasteczka, w pobliżu 1ekkiej wyniosłości przy starym cmentarzu. Przyciąga tu nade wszystko podziw dla dzieła dokonanego na tej ziemi w ciągu 55 1at. Jest to kompletna opowieść o dziejach osobliwej pracowni pod gołym niebem i przekazując w sposób niezawodny, a pełen uroku, w prostej formie refleksję słowną - a nawet filozoficzną - godną trwałego wpisania do kart historii, w dorobek myśli artystycznych naszego czasu.
"Cóż pozostało mnie pisząc ten rozdział pracy, jeśli nie chcę się po prostu powtarzać sformułowań tak dojrzałych, powstałych naturalnie w codziennym współbytowaniu a miejscem i czasem oraz materią ziemi ubogiej na pozór, która jednakże okazała się za dotknięciem twórczej myśli i ręki artystów niebywale płodną rodzicielką nowych form i tematów plastycznych. Dziwne to miejsce , dziwny pejzaż. Tak prosty na pozór, tak bardzo skomplikowany i trudny do osiągnięcia w istocie. Jednorazowy pobyt, nawet kilkugodzinny, aczkolwiek niewystarczający, ma jednak wielką zaletę: daje intensywne przeżycie całości tego zjawiska w ograniczoności związku czule stworzonego - między ludźmi a ziemią z roślinnością i drzewostanem, w kształtach plastycznych, przestrzennych, ceramicznych, płaskich zarówno jak wypukłych form żyjących życiem autentycznym powietrza i światła".
Do pracowni trzeba jednak powracać o różnych porach roku, o różnych porach dnia letniego czy zwłaszcza jesiennego. Trzeba było ten proces rośnięcia pracowni i rzeźb jednocześnie z drzewami obserwować w ciągu lat, niewielu wprawdzie, lecz jakie nabrzmiałych twórczym doświadczeniem. Przyczyny, które urodziły myśl i decyzję stworzenia pracowni w Mogielnicy sięgają odległych czasów. Tu bowiem urodził się w roku 1893 Franciszek Strynkiewicz. Rodzice posiadali na ówczesnym końcu miasteczka dom, ogród i kilka hektarów ziemi w pobliżu dzisiejszej pracowni. Lata dziecięce upływały prawdziwie po wiejsku w pięknym mogielnickim krajobrazie, pośród lasów, pól, nadrzecznych szerokich łąk. W tym beztroskim okresie życia czas pozaszkolny poświęcał dziwnemu dla otoczenia hobby - onycerstwu, które miało zrekompensować brak zabawek dziecięcych. W tym okresie życia wykonał kilkadziesiąt małych (30cm.) rzeźb drzewa, podobnych do dzisiejszych wytworów "Kudły", robił też maski na świąteczne festyny.
Z matrycy wyrzeźbionej z drzewa, a składającej się z wielu wymiennych elementów wydobywał różne charakterystyczne typy ludzkie. Strajk szkolny w 1905 r. nie ominął i Mogielnicy. Był wtedy w ostatniej klasie miejscowej szkoły powszechnej i wspólnie z rówieśnikami brał w niej czynny udział. W rok później wyjechał po dalszą naukę do Warszawy, która wszystkim w Mogielnicy jawiła się jako odległe, położone "gdzieś" w "świecie" miejsce.
"Inną skalą mierzono bowiem wówczas 70 - kilometrową odległość. Jechało się tam konnym omnibusem około 16 godzin, nie spiesząc się zbytnio, popasając często po drodze w licznych karczmach i zajazdach, ze szczególną ostrożnością przejeżdżając przez las w Małej Wsi i w Sękocinie, gdzie jak się słyszało, co i raz leśni rabusie napadali na podróżnych."
W Warszawie zdał egzamin do prywatnej szkoły technicznej E.Kuhna przy ulicy Sosnowej. Egzamin maturalny zdał eksternistycznie w gimnazjum przy Kadeckim Korpusie im. Suwarowa w roku 1910.
Wobec postawionej przez rodziców alternatywy. ksiądz lub nauczyciel wybrał to drugie, uzupełniając studia pedagogiczne w Seminarium Nauczycielskim w Siennicy.
"W 1914/l915 roku znalazł się na wydziale humanistycznym warszawskiego Towarzystwa Kursów Naukowych, owej poprzedniczki Wolnej Wszechnicy Polskiej"
"Wykładowcami było tam wiele wybitnych postaci, o radykalnych z reguły poglądach społecznych. Słuchał tam wykładów Stefani Sempołowskiej, Samuela Dicksteina, Ireny Kosmowskiej, Natalii Gąsiorowskiej i innych" Swoje referaty wygłaszał tam również Mieczysław Niedziałkowski. "Podniety płynące z jego wystąpień, atmosfera panująca wśród słuchaczy, a przede wszystkim moje czynne zaangażowanie w konspiracyjną działalność niepodległościową - wszystko to złożyło się na podjętą latem 1915 r. decyzję o wstąpieniu do Legionów".
Brał udział w walkach na Wołyniu służąc w piechocie, a potem w artylerii legionowej, po kryzysie przysięgowym w lecie 1917 r. uniknąwszy szczęśliwie grożącego mu, jako kró1ewiakowi internowania. Został skierowany do pracy konspiracyjnej w okolice Janowca, gdzie obok tego zadania udało się zorganizować dwie szkoły, w których pracował kilka miesięcy.
Schyłek wojny zastał profesora w rodzinnych stronach. W pamiętnych dniach listopada 1918 roku wraz ze sformułowanym przez siebie oddziałem, rozbrajał Niemców w leżącym nieopodal Mogielnicy - Goszczynie. "W tamtych stronach brał udział w akcji przedwyborczej do Sejmu Ustawodawczego, agitując jako sympatyk stronnictwa PSL " Wyzwolenie" za kandydatami Stanisława Thugutta , Tomasza Nocznickiego i Jerzego Lewandowskiego".
W 1919 roku pracował w przyfrontowym pasie na Litwie w Nowogródku jako kierownik Urzędu do Spraw Zdobyczy Wojennej. Uczestniczył w kampanii 1920 roku, a po jej zakończeniu powrócił do Warszawy, podejmując pracę w Państwowym Zakładzie Epidemiologicznym przy organizowaniu pracowni przeciw epidemii, które zakładano w tym czasie na Kresach Wschodnich.
"Na początku lat dwudziestych wpadła mi w ręce książka, dzięki której moja meandrowa droga kształcenia i przypadkowych zajęć wyprostowała się. Była to "Rzeźba francuska" St. Poznańskiego, znakomitego krytyka, który przez długie lata przebywał we Francji. Wywarła ona duży wpływ na dalszy bieg mego życia. Odezwały się echa zaniechanych, młodzieńczych, onycerskich prób. Jako amator rozpocząłem wtedy swą trudną i długotrwałą drogę rzeźbiarza".
W 1923 roku złożył egzamin do Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie na wydział rzeźby. Wykładali tam w tym okresie profesorowie: Tadeusz Breyer, Stanisław Noakowski, Józef Czajkowski, Miłosz i Mieczysław Kotarbińscy i inni.
Ponieważ nie przerwał pracy zawodowej, studia mógł odbywać tylko w godzinach pozabiurowych. Zaliczenia otrzymał na podstawie zgłoszonych na doroczne wystawy studentów SSP prac wykonanych w materiałach trwałych.
Już w okresie studiów przystąpił do konkursu publicznego, zorganizowanego w 1927 roku. Za pierwszą pracę zdobył II nagrodę, a za drugą i I-szą nagrodę. Dyplom z wyróżnieniem otrzymał w 1927 roku. Do wybuchu II - giej wojny światowej pracował jako asystent na wydziale rzeźby i wykładowca. Podróżował po Austrii, Szwecji, Francji, Włoszech, Jugosławii. Uczestniczył w wielu wystawach i konkursach krajowych i zagranicznych, uzyskując kilkanaście nagród. Sam jako komisarz zorganizował I Ogólnopolski Salon Rzeźby w 1939 roku. Zrealizował kilkadziesiąt prac w materiałach trwałych (marmur, brąz, miedź, dąb czarny, terakota). Prace w gipsie i część prac wykonanych w materiałach trwałych uległy zniszczeniu podczas najazdu hitlerowskiego.
We wrześniu 1939 roku po walkach w podwarszawskiej Falenicy, jako ranny cywil, został wywieziony do Prus Wschodnich. Przebywał tam w obozach w Stablack i Królewcu, skąd w 1940 roku został zwolniony na skutek choroby, której nabawił się podczas nieludzkiej pracy w porcie. Powstanie Warszawskie przeżył z żoną w Śródmieściu, po czym po selekcji w Pruszkowie został wywieziony w okolice Opoczna.
W 1946 roku powołany został na stanowisko profesora. z Początkiem lat pięćdziesiątych na skutek ponawiającej się choroby, zaczął się stopniowo usuwać od wszystkich prac społeczno-organizacyjnych, ograniczając się wyłącznie do funkcji profesora. W tych latach rozpoczęły się letnie wyjazdy do rodzinnej Mogielnicy. Poczęły się rodzić pierwsze projekty zorganizowania pracowni, które w 1995 nabrały realnego wymiaru.
W 1963 roku profesor Strynkiewicz przeszedł na emeryturę. Od tej pory cały wysiłek twórczy skoncentrował się dookoła mogielnickiej pracowni. Wyprowadzenie rzeźby z pracowni w plener, w naturalną przestrzeń i w kontrast przyrody, było jedną z najważniejszych tendencji rzeźby dwudziestowiecznej. W konsekwencji - również dla ekspozycji rzeźby współczesnej najbardziej naturalnym miejscem okazały się parki czy ogrody, a nie muzealne czy wystawowe pawilony. I tu właśnie należy przyznać ogromną i pionierską właściwie rolę inicjatywie i działalności Strynkiewicza. Niewątpliwie sprzyjały warunki - posiadanie rozległego i ciekawego w sensie warunków naturalnego ogrodu, w którym swobodnie można było zbudować pracownię.
W niewiele lat po decyzji urządzenia pracowni w Mogielnicy i tworzenia tam ogrodu rzeźbiarskiego idea rzeźby planowej zaczęła się szerzyć w Polsce, głównie w postaci szczególnie pomyślnych plenerów dla rzeźbiarzy, niemniej Mogielnica pozostała zjawiskiem w Polsce unikalnym po dziś dzień.
W czerwcu 1993 roku profesor Strynkiewicz obchodził 100 rocznicę swoich urodzin. Na tak zaszczytny jubileusz przybyły władze Gminy i Miasta Mogielnicy, znajomi, przyjaciele, przedstawiciele Domu KuItury, nauczyciele i młodzież mogielnickich szkół. Jubileusz odbywał się na terenie ogrodu przy pracowni artysty. Zgromadzeni goście życzyli dostojnemu jubilatowi następnych 100 lat życia.
"Mogielnica nauczyła mnie, że tworzywem rzeźbiarskim może być rosnące drzewo, ziemia po której chodzimy, grupy roślin, płot czy ławka, że można wszystko to formować w zespoły wzajemnej zależności. Można je naginać do wyobraźni człowieka. Można różnymi elementami formować przestrzeń, dając satysfakcję naszemu odczuwaniu.
"Zamiast dawnego spotkania widz - dzieło, powstaje sytuacja przebywania w wywołanym przez sztukę środowisku".
Ogród mogielnicki rośnie od 22 lat. Znakomicie wpisany w krajobraz Mazowsza, nasycony obecnością piękna formy z pięknem natury, bogaty w skojarzenia i całą tradycją kultury śródziemnomorskiej, na równi ożywionej tutaj tradycją słowiańską, prapolską - Mogielnica stała się tym miejscem na naszej ziemi, do której pragnie powracać się, by czerpać tak konieczne nam siły duchowe, jakie daje kontakty ze sztuką. Naturalna przestrzeń zmusza rzeźbiarza do liczenia się z jej obecnością i brania jej pod uwagę w rozwiązywanych koncepcjach, a rzeźba w plenerze okazuje się dużo głębszym problemem niż to się na pierwszy rzut oka wydaje.